FONOMO: INIRE, KING MIDAS SOUND

INIRE to projekt powstały w 2001 roku, który tworzą Krzysztof Pawlik i Małgorzata Dancewicz.

Jako duet, również z gościnnym udziałem innych twórców, INIRE zrealizowało od tego czasu liczne audiowizualne performanse, między innymi Hermetic Garden (2001), Septem Sermones ad Mortuos (2004), Traces (2007), Atalanta Fugiens (2009), re-membering re-called (2011), Dante‘s Songs 2.011 (2011), Shipwreck score (2012), Le corps sans qualités (2014), Labirynt (2016), Transcape disturbances (2017), Drifting down and up the meaning (2018). Wspomniane performanse prezentowane były między innymi na Festiwalu ArtofLivin w Pradze, Bratysławie i Budapeszcie, Videoformes w Clermont Ferrand, na Generative Art w Rzymie, Art in Translation w Rejkiawiku, xCoAx 2016 w Bergamo, LEM Festival w Barcelonie, w ramach obchodów 100 lat polskiej awangardy w Filmotece Narodowej – Instytucie Audiowizualnym, w cyklu Awangarda na ucho oraz na wielu indywidualnych wydarzeniach artystycznych w kraju i za granicą.

W swoich działaniach INIRE łączy filozoficzne i antropologiczne poszukiwania z audiowizualnymi środkami wyrazu, interpretując ugruntowane już w kulturowej tradycji treści, które na granicy muzyki elektronicznej, elektroakustycznej, video-artu i audiowizualnego performansu zyskują nowe znaczenia. Zainteresowania tematyczne grupy oscylują między teorią komunikacji, strukturą mitu i dekonstrukcją, formalnie poruszając się w rejonach muzycznego minimalizmu, sound poetry i spoken word.

---

KING MIDAS SOUND wrócili! Efekt reaktywacji oryginalnego duetu w składzie Roger Robinson/Kevin Martin, to Solitude – ich pierwsze wydawnictwo od czasu powstałej przy współpracy z Christianem Fenneszem płyty Edition1 (Ninja Tune), wydanej w roku 2015.

Solitude to medytacja na temat straty. Straty wymuszonej i nieoczekiwanej. Chodzi tu o analizę irracjonalnych i nieustających uczuć odrzucenia i samotności, wsłuchiwanie się w znikającą czułość miłości i pojawiającą się zamiast niej wypaczoną logikę. Kevin Martin tworzy przeważnie pozbawione beatu muzyczne tło – minimalistyczne i wywołujące poczucie zagrożenia, ale chwilami przepiękne. Prześladuje nim wyalienowane postaci wyłaniające się z nawiedzonego śpiewu Robinsona, a skomplikowane losy bohaterów czyni poeta częścią coraz bardziej depresyjnych narracji.

Oto ścieżka dźwiękowa wypełniona czystą melancholią, wymagająca całkowitego zanurzenia, promieniująca osamotnieniem i strachem. Najbardziej atrakcyjne elementy Solitude to skrajne przeciwieństwa, na których bazuje: technologia i emocje, mowa i dronowe dźwięki, jawne i skryte uczucia, miłość i melancholia.