TEHOFEST - Teatr Biuro Podróży "Złe miasto"

Jest to uniwersalna opowieść o mieście - skomplikowanym, niejednorodnym, toczonym chorobami organizmie. Inspiracją do przedstawienia były łódzkie wydarzenia i niepokoje społeczne z początku 20 wieku. Językiem spektaklu jest materia obrazu, ruchu, dźwięku. W sekwencji biało-czarnych, dynamicznych obrazów pokazane zostało miasto w trakcie rewolucji przemysłowej wraz z podziałami społecznymi, pogłębiającą się nierównością, biedą proletariatu, rozwijającym się kapitalizmem, buntami, zamieszkami i odwetem władz. Pojawiają się odniesienia m.in. do zamieszek na ulicy Wschodniej, zamachu na Kunitzera, ludobójstwa w Parku na Zdrowiu, przepychu panującego w Pałacu Poznańskiego, czterokulturowej Łodzi. Gra aktorów wzbogacona jest muzyką wykonywaną na żywo przez dwóch wrocławskich muzyków, Andrzeja Hejne i Marcina Witkowskiego. W warstwie tekstowej wykorzystane zostały fragmenty artykułów wysłannika Kuriera Warszawskiego do Łodzi, Zygmunta Bartkiewicza, które w bardzo sugestywny sposób oddają nastroje społeczne w Łodzi w 1905 roku. Scenografią do spektaklu są metaforyczne animacje, tworzące tło do każdej sceny, budujące kontekst: fabryka, dom, tramwaj, las, stworzone przez poznańskiego grafika Mateusza Kokota.

Reżyseria: Paweł Szkotak

Aktorzy: Marta Strzałko, Bartosz Borowski, Łukasz Kowalski, Jarosław Siejkowski, Tomasz Wrzalik

Dziennik łódzki "Spektakl zwraca uwagę na mechanizmy, które nie uległy zmianie, pragnienia i żądania, które są nadal aktualne, biedę, która może przybrała inne formy, ale wciąż doskwiera. To Łódź rozwarstwiona między pracą ponad normy, rozpaczą, a zabawą w lupanarze. To jednak zarazem Łódź buńczuczna („złe miasto”, to także miasto wściekłe), która przelewa krew w imię sprawiedliwości, która mierzy się z ideami, która wrze i pulsuje swoim potencjałem. Po stu latach wiemy, że nieustannym. Teatr Biuro Podróży łączy obraz, ruch, dźwięk w niesamowicie energetyczną, zawłaszczającą widza całość. Atakuje emocjami, ale nie epatuje, nie próbuje nas szantażować. Środkami czysto teatralnymi konstruuje fantastyczne sceny, raz zabawne, raz dotykające do granic wrażliwości (np. wspólny posiłek, fabryczna maszyna, podróż tramwajem). To teatr formy niosący niebagatelne treści. Wyprany z nadmiaru, precyzyjnie operujący oszczędnością. Spektakl „Złe miasto” to również wezwanie. Opamiętajmy się, zacznijmy zauważać, uwzględnijmy to, o co walczyli nasi przodkowie. Niespodziewanie bowiem znowu będziemy musieli się przekonać, że rewolucja to „czerwone paznokcie”. Oby łodzianie mogli jeszcze choć kilka razy zobaczyć, jak o nich opowiedzieli „przyjezdni”...

Kalejdoskop kulturalny "Mówione, skandowane, a nawet śpiewane fragmenty reportażu okazały się pełne poetyckiej energii, zabrzmiały całkiem nowocześnie, z dużą siłą wyrazu. W dodatku pozwoliły na wykreowanie kilkunastu teatralnych obrazów, metaforyzujących i uniwersalizujących opowiadaną historię. (…) Niezwykła jest też ostatnia scena, gdy rozstrzelani rewolucjoniści zapalają papierosy i przysiada się do nich na pogawędkę strażnik, który uczestniczył w egzekucji. W tle jedna z projekcji Mateusza Kokota - graficznie przedstawiony pejzaż miejski odwrócony do góry nogami. świat stanął na głowie - pytanie tylko kiedy: przed czy w czasie rewolucji. A może chodzi właśnie o to, by mimo wszystko razem usiąść, zapalić (jeśli ktoś lubi) i porozmawiać. Taka otwierająca na dialog puenta. Dialog, który polega na wczuciu się w myślenie i uczucia innego. Rewolucja 1905 roku jest dziś przecież ważna nie jako sposób dochodzenia swoich racji, ale przez sam fakt tych racji wypowiedzenia".