Miejskie Centrum Kultury w Bydgoszczy

Wernisaż wystawy “Czukotka” – fotografia analogowa autorstwa Macieja Cuske

wystawa zdjęć

Data:
18.06.2021 / Piątek
Godzina:
19:30
Miejsce:
Foyer MCK
Wstęp:
wolny

Opis wydarzenia

18 czerwca 2021, godz. 19.30 / Foyer Miejskiego Centrum Kultury 
Wernisaż wystawy “Czukotka” – fotografia analogowa Macieja Cuske

Wystawa towarzysząca bydgoskiej premierze filmu “Wieloryb z Lorino” realizowana w ramach wydarzenia “Przeźrocza 2020 – dogrywka” organizowanego przez Stowarzyszenie Koloroffon.

Maciej Cuske:

“Wszystko zaczęło się od kilku zdjęć, które znalazłem kiedyś w jednym z albumów o Rosji. Zobaczyłem na nich mieszkańców małej osady o dźwięcznej nazwie Lorino. Autorem zdjęć był Tomasz Kizny.

Ta wioska na końcu świata, położona nad wysokim, opadającym do morza klifie półwyspu czukockiego, zaczarowała mnie. To było jak silny magnes, który przyciągał mnie przez kilkanaście lat do miejsca, gdzie ludzie muszą polować na wieloryby, żeby przeżyć. No i ta świadomość, że dalej pojechać już nie można! To prawdziwy koniec albo początek świata, zależy z której strony spojrzeć.

Szczególnie jedno zdjęcie przykuło moją uwagę, a na nim szczęśliwa, uśmiechnięta rodzina, wystawiająca głowy przez drzwi mizernego, skleconego z cienkich desek domu. Wiele lat nurtowało mnie pytanie, jak jest w środku, jak można przeżyć w takim domu zimę, trwającą prawie 10 miesięcy, kiedy mróz dochodzi czasem do – 40 stopni. Skąd czerpać siły do uśmiechu przed fotografem, żyjąc w takim miejscu…

Kiedy po raz pierwszy przyjechałem na Czukotkę, zderzyłem się naprawdę z innym światem i bardzo powoli go poznawałem. Nie wiem czy udało mi się zgłębić tajemnicę uśmiechu ze zdjęcia, ale jedną z misji, którą sobie wówczas postanowiłem, było odnalezienie tego domu w Lorino. Osada liczyła ok. 1500 mieszkańców. Spacerowałem po niej kilka dni, wszystkie swoje wolne godziny. Domy były podobne do siebie, rozrzucone dość chaotycznie po tundrze. I nagle znalazłem! Byłem pewien, że to na pewno to samo miejsce. Z bijącym sercem zapukałem.

Zza drzwi ukazała się uśmiechnięta postać. Wyjąłem kopie zdjęć z albumu, które umyślnie miałem przy sobie i gospodarz rozpoznał na nich swoich nieżyjących wujków oraz siebie, dużo młodszego. Przybyliśmy bowiem prawie 20 lat po wykonaniu tamtych fotografii. Gospodarz zaprosił mnie do środka.

Uderzyło mnie przyjemne ciepło i niezwykła czystość. Pomalowane świeżą farbą ściany na jasnoniebieski kolor, stary ale porządnie utrzymany piec. Zaraz znalazła się na stole herbata i suszona ryba z chlebem.

Domownicy byli czystej krwi Czukczami. Gospodyni uczyła ojczystego języka w podstawowej szkole. Gospodarz był myśliwym na emeryturze. Rozmawialiśmy o swoich światach do wieczora. Byliśmy wzajemnie siebie ciekawi. Tak poznawałem Czukotkę i zbliżałem się do niej. Zostawiłem te stare zdjęcia gospodarzom na pamiątkę, a sam zrobiłem nowe, prawie takie samo, nowemu pokoleniu.

To właśnie ono dało początek mojej podróży.”